Pojechaliśmy całą rodziną nad morze, a dokładniej do Władysławowa. Pogoda była w miare, ale najważniejsze, że nie było tłoczno i można było odpocząć. Dałam się namówić mojemu mężowi na małe szaleństwo- jak dla mnie. Zaciągnął mnie na motorówkę - jazda na pełnym morzu około 100 km/h. Ochoczo nastawiona nie byłam i do ostatniej chwili myślałam, że się rozmyśle. Kiedy usłyszałam okrzyk instruktora- "ruszamy!!!!!" nie było już odwrotu. I nie żałuje!!!! Cieszę się, że dałam się namówić! Coś wspaniałego i nie tak strasznego. Czułam wiatr we włosach i widziałam pięęękne krajobrazy i o dziwo czułam taki wewnętrzny spokój!!!!


Natalka czuła się jak ryba w wodzie- dużo piasku i totalny luz- czyli to co uwielbia!



Z nowości robótkowych niewiele. Korale i kolczyki zrobiłam już jakiś czas wcześniej. Musze się ostro sprężyć z pracą ponieważ zaczynam współpracę z galerią :-) Komplecik taki prosty, jak ja to mówię najzwyklejszy.




Pozdrawiam was gorąco choć za oknem niezbyt ciepło i letnio!!!!!