Ale ze mnie gapa....Poprzedni post zatytułowałam prezenciki i coś jeszcze, ale tylko pokazałam prezenciki i nic więcej....A miałam pokazać moje niewielkie poczynania.
Jak już wcześniej wspomniałam maszyna popsuta i czekam na nową więc szyć nie mogę ( no chyba że ręcznie:-)))Za to mam przecież moje szydełko. I tak sobie wczoraj pomyślałam -"jak dobrze, że je mam". Ja bezczynnie siedzieć nie potrafię. Nawet jak oglądam telewizję zawsze coś dziubię. Choć ostatnio jak oglądałam programy informacyjne coś dziubałam, ale nic mi z tego nie wychodziło. Nie mogłam się skupić....Ech życie toczy się dalej....To mnie zawsze w takich momentach jakoś dziwnie boli. Ale tak musi być i tak będzie zawsze. No ale już koniec tego rozważania, bo się zaraz za bardzo rozpisze.
Chciałam pokazać niewielką biżuterię. Zwykłe kuleczki zrobione z kordonka, wypchane mięciutkim czymś, tym czym są wypchane maskotki. Dziewczyny, które robią biżuterie na co dzień od razu by mnie skrytykowały. A mianowicie za brak rurek na gwoździach. Ale rurki już zostały zamówione :-) W następnej biżuterii na pewno się pojawią. Teraz to tylko próby. Fioletowe kolczyki powędrowały do koleżanki Gosi, zielone do koleżanki Moniki, które przy okazji bardzo serdecznie pozdrawiam!!!A turkusowe zostawiłam sobie:-))))








Na zdjęciach wyglądają na bardzo duże, ale takie nie są. W przyszłości sfotografuje na sobie:-)
Pozdrawiam Was bardzo gorąco!!!Bardzo wam dziękuję za komentarze!!!